„Życie będzie wspaniałe i ciekawe,
jeśli nauczymy się podejmować wyzwania, które przed nami stawia…”

Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana Gdy usłyszałem o wyprawie Jana z Grabowej Doliny i Benedykta Polaka do dalekiego kraju Mongołów, pokręciłem głową z niedowierzaniem. W XIII wieku, gdy każdy drżał z przerażenia na sam dźwięk słowa „Tatarzy” (tak wówczas nazywano Mongołów, a słowo to oznaczało „ludzi z piekła rodem”), znalazło się dwóch śmiałków, którzy wyprawili się poza krańce znanego świata na spotkanie z obcą cywilizacją. Jakże musieli być odważni! Nieustraszeni! Kim byli? Poszukiwaczami przygód? Wojownikami? Zdobywcami? Nie! Jan i Benedykt byli skromnymi franciszkanami.
Dowiedziałem się, że Robert Szyjanowski ze Szczecina od lat bada historię niezwyczajnych podróżników, a nawet odbył wyprawę ich śladem. Odwiedziłem go, a on podzielił się wrażeniami ze swojej podróży i podarował kopie średniowiecznych relacji.
Nie mogłem oderwać się od lektury. Czytając w pociągu ze Szczecina do Poznania słowa spisane przed 750 laty, raz jeszcze przeżywałem pasjonujące przygody dwóch franciszkanów, którzy porzucili spokojne życie w zakonie, ruszyli w pełną niebezpieczeństw podróż i… jakże wielka spotkała ich nagroda! Przeżyli wspaniałą przygodę, poznali wielu przyjaciół, zobaczyli kawał świata i dokonali czegoś wyjątkowego – nawiązali kontakt z ludźmi innej rasy, mówiącymi innym językiem, wyznającymi inną religię. Zrozumiałem, że muszę napisać o nich książkę.

Ta książka to Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana.

◊ ◊ ◊

Mongołowie! Dzień dobry! To orzeł cesarski!

Książka dla dzieci
z ilustracjami Wojtka Nawrota
oraz posłowiem Roberta Szyjanowskiego
ukazała się nakładem wydawnictwa Pointa w maju 2011 roku.

Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana znalazła się na liście książek
polecanych przez Radę Literacką Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”.

Dalsze losy bohaterów powieści opisałem w bajce zatytułowanej
Wróżby dla Kuźmy (DM Sorus, Poznań 2012).

Wróżby dla Kuźmy. Bajka

O mocy dziadkowych opowieści…

◊ ◊ ◊

Premiera poznańska – 23 maja 2011 roku (Księgarnia Z Bajki)
Jan i Benedykt odczytują list... (fot. Krystyna Adamczak)

Premiera wrocławska – 28 maja 2011 roku (Dolnośląska Biblioteka Publiczna)
Na dworze Wielkiego Chana...

Premiera cieszyńska – 10 czerwca 2011 roku (Święto Herbaty)
Benedykt w Cieszynie

Premiera warszawska – 2 października 2011 roku (Zamek Królewski)
W Pałacu pod blachą...

Premiera miedźniańska – 19 października 2011 roku (Szkoła Podstawowa we Frydku)
W szkole we Frydku

Premiera borkowska – 25 października 2011 roku (Biblioteka Miasta i Gminy Borek Wlkp.)
W Borku Wielkopolskim

Premiera nowotomyska – 7 listopada 2011 roku (Biblioteka w Nowym Tomyślu)
W bibliotece w Nowym Tomyślu

Premiera przedszkolna – 5 grudnia 2011 roku (Przedszkole Piraciki)
Wśród "piracików"...

Premiera wilanowska – 16 grudnia 2011 roku (Biblioteka w Wilanowie)
W bibliotece w Wilanowie

Premiera gryfińska – 28 lutego 2012 roku (Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij)
W Gryfinie (fot. Katarzyna Stangret)

Premiera szczecińska – 12 kwietnia 2012 roku (Polsko Niemiecka Szkoła Podstawowa)Benedykt w Szczecinie (fot. Sylwia Osowska)

Premiera krakowska – 18 maja 2012 roku (Szkoła Podstawowa nr 64)W SP 64 w Krakowie

Premiera pyzdrska – 21 maja 2012 roku (Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Pyzdrach)W Pyzdrach (fot. Marta Malanowska)

Premiera kościańska – 30 listopada 2012 roku (Miejska Biblioteka Publiczna w Kościanie)
W bibliotece w Kościanie (fot. Joanna Frąckowiak)

Premiera bydgoska – 20 lutego 2013 roku (Zespół Szkół nr 24 w Bydgoszczy)

W Bydgoszczy

Premiera żnińska – 6 marca 2013 roku (Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie)

W Żninie

Premiera opolska – 4 kwietnia 2013 (Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu)

W Opolu (fot. R. Mielnik)

Premiera brzezińska – 10 maja 2013 roku (Biblioteka Publiczna Gminy Brzeziny)

W Brzezinach

Premiera unisławska – 24 marca 2014 roku (Biblioteka Zespołu Szkół w Unisławiu)

Orkiestra Wielkiego Chana w Unisławiu (fot. Hanna Gwarek)

◊ ◊ ◊

JAN i BENEDYKT w OCZACH DZIECI

Rysunek Basi Borcuch z Kielc

Jan i Bendykt

Ruszajmy do krainy Mongołów! (SP 13 w Poznaniu)

U Konrada Mazowieckiego w Łęczycy (SP 13 w Poznaniu)

W Saraju - próba ognia (SP 13 w Poznaniu)

Przybycie do Syra Ordy (SP 13 w Poznaniu)

Przejście przez bramę ognia...

◊ ◊ ◊

JAK POWSTAJE KSIĄŻKA?

Jeśli jesteście tego ciekawi, kliknijcie TUTAJ,
a poznacie historię powstania książki o Benedykcie i Janie.

◊ ◊ ◊

WYPRAWA NIESŁYCHANA
BENEDYKTA i JANA

Historia tej niezwykłej wyprawy rozpoczęła się w 1241 roku, gdy na wschodnie rubieże Europy nadciągnęła armia niewysokich ludzi o skośnych oczach i w spiczastych czapkach. Byli urodzonymi wojownikami, chytrymi i przebiegłymi, walecznymi i okrutnymi. Dosiadali śmigłych koników i pokrzykiwali w nieznanym języku. Gdy ruszali do ataku, zasypywali wroga chmurą strzał, która przysłaniała niebo, rozpuszczali cuchnące dymy mające otruć przeciwników, łupili bez litości miasta i wioski, pozostawiając za sobą ruiny i zgliszcza.
I gdy wydawało się, że horda dzikich wojowników ruszy na podbój całej Europy, tajemniczy przybysze ze wschodu zniknęli tak samo niespodzianie, jak wcześniej się pojawili. Kim byli? Nazywali siebie Mongołami. Mówiono, że pochodzą z krain po drugiej stronie świata zamieszkanych przez psiogłowców, ludożerców i ziejące ogniem z paszczy potwory. Gdzie się podziali? Czy niebezpieczeństwo minęło? A może planowali lepiej przysposobić się do dalszych grabieży? Jak potężni byli? Jak się przed nimi obronić? Tego nikt nie wiedział.
Papież Innocenty IV w Lyonie z uwagą i niepokojem nasłuchiwał wieści. W końcu postanowił napisać do władcy okrutnych Mongołów, a gdy list był gotów, wezwał do siebie starego doświadczonego zakonnika i tak do niego przemówił:
– Bracie Janie z Grabowej Doliny, posyłam cię z wielce niebezpieczną, acz niezwykle ważką misją…

◊ ◊ ◊

...tu kończy się mapa

Jan z Grabowej Doliny rozwinął mapę, studiował ją przez chwilę, po czym zmarszczył brew i oznajmił:
– Ta rzeka to Wołga i w tym miejscu nasza mapa się kończy.
– Czy to znaczy, że jesteśmy na końcu świata? – spytałem.
– Przekonamy się jutro, czy świat ma swój koniec, Benedykcie.
– Powiadają, że ludzie tam, po drugiej stronie, chodzą na rękach, przodem do tyłu, diabły zieją ogniem z paszcz rogatych… ach! – Na myśl o tym, co może nas czekać, przeszedł mnie zimny dreszcz .
Kuźma położył dłoń na mym ramieniu i szepnął:
– Braciszku, ja też się stracham jak nie wiem co, ale ciekawym wszystkich tych potworów!
Przez chwilę wpatrywaliśmy się w przeciwległy brzeg.
– Nie wiem jak wy, ale ja jakoś nie widzę ani potworów, ani istot chodzących na rękach – przemówił wreszcie Jan i zwinął bezużyteczną mapę. – Rozsiodłajmy konie i rozbijmy obóz, jutro przekroczymy rzekę – zdecydował.
Wicher wył złowieszczo. Konie zbiły się w gromadkę, by wzajem chronić się przed chłodem, my zaś siedliśmy wokół maleńkiego ogniska.
– Uwielbiam tak siedzieć pośród ciemnicy i słuchać upiornych opowieści – westchnął Kuźma. – Opowiedzcie coś przerażającego, braciszkowie.
– Dobrze, opowiem wam pewną historię – ozwał się Jan.

(fragment rozdziału Koniec świata)

◊ ◊ ◊

SZKICOWNIK JANA i BENEDYKTA

Szkicownik z wyprawy do kraju Mongołów Mili Czytelnicy, wiem, jak niektórzy z Was lubią doszukiwać się w opowiadanych historiach prawdy, szperać, sprawdzać i otwierać furteczki, które otwierają sie przed nami, gdy czytamy książki oparte na historycznych wydarzeniach.
Czy Jan i Benedykt rzeczywiście dotarli do krainy Mongołów? Czy wieźli z sobą sakwy pełne skórek bobrowych? Czy towarzyszył im Kuźma i Buri Mocarny? Czy spotkali tygrysa i wielkie stada suhaków? Skąd wzięło się złote piórko?
Historia wyprawy Jana z Grabowej Doliny i Bendykta Polaka do kraju Mongołów jest prawdziwa, nie wszystkie jednak z przygód opisanych w mojej książce opierają się na dokumentach i świadectwach historycznych.
W szkicowniku chciałbym wyjaśnić, które z przygód wydarzyły sie naprawdę  (tak przynajmniej możemy mniemać na podstawie średniowiecznych relacji), a które niekoniecznie…

BITWA pod LEGNICĄ (str. 10)

Opis najazdu Mongołów oraz bitwy pod Legnicą, w której śmierć poniósł książę Henryk II Pobożny oparty jest na źródłach historycznych. Niektórzy historycy przypuszczają, że Benedykt Polak brał udział w bitwie, a może nawet spędził jakiś czas w mongolskiej niewoli, poznał ich język, i że dlatego Jan poprosił go o pomoc w wyprawie do kraju Mongołów.

◊ ◊ ◊

JAN z GRABOWEJ DOLINY (str. 14)

Scenę, w której Jan z Grabowej Doliny z pewnymi problemami dosiada konia wymyśliłem. Prawdą jest, że Jan w chwili rozpoczęcia wyprawy miał około 60-65 lat, ze źródeł historycznych wynika także, że na początku podróży miał spory brzuszek. Zazwyczaj podróżował pieszo lub na ośle i najpewniej nie był tak dobrze, jak Benedykt obeznany z końmi.

◊ ◊ ◊

ZBÓJE i WILKI (str. 21)

Spotkanie ze zbójami i watahą wilków w puszczy to historyjka wymyślona. Nawiązuje luźno do podania o świętym Franciszku i wilku z Gubbio, według którego święty obłaskawił złośliwego wilka i nakłonił go, by ten nie wyrządzał nikomu krzywdy. Jak się jednak okazuje w tym rozdziale nie z każdym wilkiem można sie dogadać.
A skąd wziął się nagle niedźwiedź? A z boru. Może to jakiś praprapradziad misia Wojtka, bohatera książki Dziadek i niedźwiadek? Któż odgadnie?

◊ ◊ ◊

BOBROWE FUTRA (str. 27)

W rozdziale IV bohaterowie za radą księcia Wasylki kupują  bobrowe futra. Tak było w rzeczywistości.
Książę Wasylko powiedział nam, że jeżeli chcemy iść do Tatarów, trzeba, abyśmy mieli wielkie dary dla nich, a jeżeli nie da się darów, nie może poseł w zgodzie z nimi swoich spraw załatwić* – relacjonował Jan z Grabowej Doliny i dodał dalej: – Poleciliśmy kupić pewną liczbę futer bobrowych.

◊ ◊ ◊

CHOROBA JANA (str. 30)

Jan z Grabowej Doliny rzeczywiście chorował podczas podróży przez Ruś. Tak wspominał w swej relacji:
Zanim dotarliśmy do Kijowa, w Daniłowie, byliśmy śmiertelnie chorzy. Mimo to poleciliśmy, aby wieziono nas na saniach w wielkim mrozie, przez śniegi.
Jednak całe zamieszanie z truflą zimową jest moim pomysłem. Postanowiłem opisać lekarstwo, które pomaga choremu przede wszystkim dlatego, że ten wierzy w lecznicze właściwości wywaru…

◊ ◊ ◊

WYMIANA KONI w KIJOWIE (str. 41)

W rozdziale VII bohaterowie za radą Kuźmy decydują się zostawić konie w Kijowie i ruszyć w dalszą drogę na mniejszych, ale wytrzymalszych mongolskich konikach. To prawda.
Odbyliśmy w sprawie naszej drogi naradę – wspominał Jan z Grabowej Doliny pobyt w Kijowie. – Powiedzieli nam, że gdybyśmy wyruszyli do kraju Tatarów, wszystkie konie, które posiadamy zginęłyby, ponieważ nie potrafiłyby odgrzebywać trawy spod śniegu, jak konie Tatarów.

◊ ◊ ◊

JEDEN SZCZUPAK (str. 45)

Historyjkę o szczupaku w całości wymyśliłem. Zainspirowały mnie słowa Jana z Grabowej Doliny:
Na Dnieprze przebywaliśmy kilka dni na lodzie. Rzeki te są wielkie, obfitują w ryby…
…a także myśl świętego Franciszka zawarta w jego dekalogu, o tym, że winniśmy używać rzeczy z umiarem, gdyż rozrzutność nie ma przyszłości.

Chańska  mogiła

◊ ◊ ◊

LĘK przed CIEMNOŚCIĄ (str. 51)

Przyznam się  Wam, opowieść Jana o tym, jak to bał się w dzieciństwie ciemności… to moja opowieść. Tak, bałem się mroku za oknem, za drzwiami, na klatce schodowej, w piwnicy. I o tym jest ta książka. O tym, że czasem coś wydaje się tajemnicze, straszne… a gdy poznamy to coś lepiej, okazuje się, że baliśmy się bez powodu.

◊ ◊ ◊

NAPADLI NAS MONGOŁOWIE (str. 56)

W straszny sposób napadli na nas uzbrojeni Tatarzy, pytając kim jesteśmy – relacjonował spotkanie w pierwszej mongolskiej strażnicy Jan z Grabowej Doliny. Opisywał także, że naczelnicy mongolscy na szlaku upraszali się o podarunki i zaprzestawali czynić trudności, gdy otrzymywali dary. Zapas skórek bobrowych topniał szybko…

◊ ◊ ◊

ŚWIĘTY OGIEŃ (str. 58)

Powiedziano nam, że powinniśmy przejść między dwoma ogniami. Tego żadną miarą nie chcieliśmy uczynić. Lecz powiedzieli nam: „Idźcie spokojnie, poniewż nie każemy wam przechodzić z innego powodu między tymi dwoma ogniami, jak tylko dlatego, ażeby jeżeli coś złego knujecie w myślach przeciw naszemu panu albo jeżeli niesiecie truciznę, ogień mógł usunąć wszelkie zło”. Odpowiedzieliśmy im: „Dlatego przejdziemy, abyśmy nie byli podejrzani o takie sprawy”. (z relacji Jana z Grabowej Doliny)

◊ ◊ ◊

MONGOLSKI ZWYCZAJ (str. 68)

Mongolski zwyczaj dzielenia się jedzeniem z przodkami, Matką Ziemią i Wiecznym Niebem jest autentyczny. Spotkacie się z nim także i dziś, jeśli zawitacie do Mongolii.

◊ ◊ ◊

BURI MOCARNY (str. 72)

Buri Mocarny to postać wymyślona. Motyw dwóch staruszków, którzy swego czasu wojowali z sobą, po latach zaś stali się przyjaciółmi podpowiedziało mi życie, ot, choćby historia mojego Dziadka, który żył w wielkiej przyjaźni z pewną niemiecką rodziną, a przecież pamiętał wojnę, którą z Niemcami toczyli Polacy. Bo często, gdy skończy się czas wojny, miną lata, ludzie dostrzegają, że ten drugi, który kiedyś  był wrogiem, dziś już nim nie jest. I wtedy może stać się przyjacielem.

Wielki Chan was nie usłyszy...

◊ ◊ ◊

RUINY STAROŻYTNEGO MIASTA (str. 75)

W tym kraju napotkaliśmy niezliczone zburzone miasta i grody zniszczone oraz wiele opuszczonych wsi. (z relacji Jana z Grabowej Doliny)

◊ ◊ ◊

SPOTKANIE z TYGRYSEM (str. 75)

Spotkanie z tygrysem podyktowała mi własna fantazja. Pragnąłem ubarwić przygody podróżników i przy okazji ukazać mocarność Buriego Mocarnego. Warto jednak pamiętać, że w czasach Benedykta tygrysy można było spotkać na terenie całej niemal Azji, także na szlaku wyprawy franciszkanów – występował tam tak zwany tygrys kaspijski (wyginął w latach 70. XX wieku).

◊ ◊ ◊

KOŃ, KTÓRY KOCHA MUZYKĘ (str. 83)

To, że wierzchowiec Jana kochał muzykę i biegł chętniej słuchając piosenek to historyjka wymyślona przeze mnie, nie ma oparcia w relacjach średniowiecznych. Sam ułożyłem również teksty piosenek, które pojawiają się w książce. Ale… to, że zwierzęta reagują na muzykę… to prawda. Sprawdźcie, jeśli nie wierzycie.

◊ ◊ ◊

ZŁOTE PIÓRKO (str. 87)

Jan z Grabowej Doliny wspomniał w swym sprawozdaniu, że Mongołowie bardzo dbaja o przepowiednie, wróżby z lotu ptaków, czary i zaklęcia. Postanowiłem umieścić ten wątek w książce. Złote piórko, które towarzyszy im w podróży i przynosi szczęście to jednak nie mongolska wróżba. Zapożyczyłem ten motyw z tradycji Indian Ameryki Północnej, którzy wierzą, że złote piórko działa niczym czterolistna koniczynka.

◊ ◊ ◊

PIESZO przez AŁTAJ (str. 90)

Przez nie [góry] również brat Benedykt usiłował przejechać na koniu, ale Tatarzy mu nie pozwolili, aby nie zginął i koń i człowiek – relacjonuje w swojej „Historii Tatarów” C. de Bridia. Z opisu tego możemy się domyślać, że Benedykt pragnął przeprawić sie przez Ałtaj konno, ale Mongołowie uznali, że to zbyt niebezpieczne.

◊ ◊ ◊

POWÓDŹ (str. 93)

Tę przygodę zainspirowały opowieści Roberta Szyjanowskiego. W rzeczywistości Jan z Grabowej Doliny i Benedykt przeżyli powódź, ale nie w górach Ałtaj, a w Syra Ordzie: tak wielki spadł grad, że przy nagłym stopieniu utonęło więcej niż sto sześćdziesięciu ludzi, a także mienie i bardzo wiele domostw zostało zniszczonych (z relacji Jana z Grabowej Doliny).

◊ ◊ ◊

CHAŃSKA MOGIŁA  (str. 119)

Wielki chan Ugedej zmarł w 1241 roku, a więc cztery lata przed przybyciem franciszkanów do kraju Mongołów. Jan i Benedykt by spotkać sie z władcą  Mongołów  rzeczywiście zmuszeni byli czekać, aż zakończy sie kurułtaj, czyli tradycyjna rada mongolskich chanów i zostanie wybrany nowy władca imperium, czyli Gujuk, syn Ugedeja. Opis grobu wielkiego chana znajdujemy w relacji Jana z Grabowej Doliny: Zmarłego składają w niszy (…), następnie zasypują dół i kładą trawę, ażeby miejsca tego więcej nie można było znaleźć. Ugedej-chan, ojciec obecnego cesarza, przyzwolił, żeby jeden krzew rósł za spokój jego duszy.

◊ ◊ ◊

STROJE PODCZAS UROCZYSTOŚCI (str. 137)

W pierwszym dniu wszyscy byli odziani w białą purpurę, w drugim w czerwoną, w trzecim w niebieską. (z relacji Jana z Grabowej Doliny)

◊ ◊ ◊

BÓG JEDYNY TO WIE (str. 144)

Słowa Wielkiego Chana: Bóg jedyny to wie (co się wydarzy dalej) wywołały wiele pytań ze strony dorosłych Czytelników książki, jakby Wielki Chan, władca Mongołów nie miał prawa wypowiedzieć takich słów. Prawda jest taka, że wypowiedział. A właściwie spisał. Pamiętajcie proszę, że mówimy jedynie słowami. I że każdy z nas, jakiejkolwiek jest narodowości, religii, czy rasy, ma takie samo prawo je wypowiadać.
W swej butnej, ale szczerej odpowiedzi do papieża Innocentego IV władca Mongołów Gujuk napisał wyraził się tak: Skąd mógłbyś wiedzieć, komu Bóg przebacza i komu okazuje miłosierdzie. Skąd mógłbyś to wiedzieć, ty, który wygłaszasz te słowa? (…) A jeśli postąpicie wbrew naszemu poleceniu, (…) któż wie, co się może wydarzyć? Bóg (jedyny) to wie.

◊ ◊ ◊

DROGA POWROTNA (str. 149)

Następnie podjęliśmy drogę powrotną i jechaliśmy całą zimę. Często obozowaliśmy na pustkowiu, (…) budziliśmy się całkowicie przykryci śniegiem, gdyż wiatr go [na nas] nawiewał. (z relacji Jana z Grabowej Doliny)

◊ ◊ ◊

POWRÓT do EUROPY (str. 158)

Mieszkańcy Kijowa zaś, kiedy dowiedzieli się o naszym przybyciu, wszyscy wybiegli nam naprzeciw z radością. Zgotowano nam wspaniałe przyjęcie. (z relacji Jana z Grabowej Doliny)

◊ ◊ ◊

* Wszystkie cytaty ze średniowiecznych relacji Jana, Benedykta i C. de Bridia podaję za książką Spotkanie dwóch światów. Stolica apostolska, a świat mongolski w połowie XIII wieku pod redakcją profesora Jerzego Strzelczyka, któremu z największą serdecznością dziękuję za pomoc i poświęcony mi czas.

◊ ◊ ◊

Fotografia: Marek Wierzbicki

◊ ◊ ◊