“Wyspa Skarbów” była autorską audycją muzyczną prezentowaną na żywo w nieistniejącym już radio FAN w czwartkowe wieczory pomiędzy 22:05, a północą. Od października 1999 roku do października 2000 roku jako kapitan okrętu żeglującego po wodach całego świata w poszukiwaniu pięknej muzyki miałem zaszczyt poprowadzić 45 niezapomnianych ekspedycji…

Kurs pośród raf wyznaczały nam dwa kompasy. Pierwszy wskazywał przygodę. Drugi ukryte w muzyce uczucia.

Czas wypraw na połów muzycznych skarbów minął… Czy odnaleźliśmy najpiękniejszą muzykę świata? Oczywiście nie, ale jak to zazwyczaj podczas poszukiwania skarbów bywa, nie cel był najważniejszy, ale to, co nas po drodze spotkało…

 

 Mongolski przyjaciel

 

Pozostali członkowie załogi:
Marta Trybura, Gosia Wicenciak,
Bartek Błęcki, Sebastian Kończak, Kuba Pałczyński, Jarek Sobierajewicz.

 Studio tuż przed północą

◊◊◊

Krzysztof Sagan pisał w swym wspomnieniu o Radiu FAN 100,2 na portalu Radio Polska:

“Audycje autorskie od poniedziałku do czwartku w godzinach 22:00-24:00 – w każdy dzień była inna, najciekawszą z nich była “Wyspa Skarbów” prowadzona przez Łukasza Wierzbickiego. Była to audycja, w której emitowane były mało znane, ale bardzo melodyjne nagrania. Żadnego z usłyszanych w tej audycji utworów nie usłyszałem dotychczas w jakiejkolwiek innej stacji radiowej w Polsce.”

 ◊◊◊

   Wśród artystów, którzy zagościli w eterze podczas Wyspy Skarbów wymienić trzeba grupę Cielo Y Tierra z Meksyku, Geoffreya Oryemę z Ugandy, braci Neville z Nowego Orleanu, Krosfyah, Patsy Geremy i całą resztę barwnego karaibskiego towarzystwa, Rene Dupere i jego Cirque Du Soleil, Robbiego Robertsona i jego indiańskie projekty, Johnny’ego Clegga z Afryki Południowej, Dougiego MacLeana ze Szkocji, Rubena Bladesa z Panamy, Yungchen Lhamo z Tybetu… nie sposób wymienić wszystkich. A gdy muzyczny korowód przedefilował już plażą, zbliżała się północ, tradycyjny czas pożegnań, morska bryza unosiła w dal tajemnicze dźwięki fortepianu…

   W październiku 2000 roku Wyspa Skarbów opustoszała.

   Dziś jest Wyspą Bezludną…

 

Keith Emerson (2009)

◊◊◊

CZEKAJĄC NA RYBĘ

 

Zawitaliśmy wczoraj do naszej ulubionej smażalni ryb. Oczekując mintaja mimo woli wsłuchałem się w plastikowe dźwięki dobywające się z karczmianego radioodbiornika. Przyjrzałem się młodzieży skupionej wokół automatów do gry i nagle, gdzieś z tyłu głowy, usłyszałem cudowną muzykę, której pewnie nigdy nie usłyszą. I przypomniałem sobie gorycz, którą czułem w sercu, gdy z radia FAN przepędzono redaktorów i ustawiono w studiu komputer.

Czy usłyszą piękny głos Yungchen Lhamo? Czy poznają muzykę, przy której bawią się mieszkańcy Karaibów lub tę, która rozbrzmiewa w wiosce świętego Mikołaja?… Najprawdopodobniej nie. Nie dlatego, że sobie tego nie życzą. Ktoś tak za nich zdecydował.

“Gramy to, czego ludzie chcą słuchać” – odpowie zadowolony z siebie kierownik anteny, po czym przepełniony wiarą w moc wskaźników i słupków wypełni znów eter muzycznym fetorem. Gdy po raz pierwszy usłyszałem, jak wygląda metodologia badania gustów słuchaczy, nie wierzyłem przerażony. Nie mieściło mi się w głowie, by ktoś mógł przedstawić testowanej osobie ograniczony wybór piosenek i na podstawie wskazania ocenić nas wszystkich muzyczne upodobania. A następnie emitować papkowatą playlistę i… wychowywać generację uśrednionych słuchaczy po to tylko, by poddać ją za czas jakiś kolejnym statystycznym analizom…

W oczekiwaniu na smażonego mintaja pojąłem, że to nie bezduszny komputer winien, a ludzie, którzy go programują. I zrozumiałem, że wciąż jestem tak samo rozgoryczony. I zrozumiałem, że gdy kiedyś dzieci spytają mnie o radio, wspomnę ze wstydem bezmyślne pokolenie, które sprawiło, że radio przestało byc sztuką…

 

Łukasz Wierzbicki

30 kwietnia 2009 roku

 

 Fortepian płonie