O czym myślał Indianin biorąc do ust kukurydziany placek? Wspominał wypalanie dżungli, zagrzebywanie w popiele nasion? Wciskał je głęboko, odganiał szkodniki, modlił się o deszcz. Ziemia nasiąkała wodą. Ziarno kiełkowało. Łodygi wyrastały wysokie, szeleściły wesoło na wietrze. Kaczany pęczniały w słońcu. Ziemia była ciałem, wiatr oddechem, woda krwią, a ogień duchem. Indianin pracował na ten placek długo, z pomocą matki natury i czterech żywiołów. Jak mu smakował?
A o czym my, ludzie zachodu, myślimy otwierając kupioną w dyskoncie spożywczym puszkę kukurydzy konserwowej?
Kilka zdjęć i relacji z naszych wakacji: www.isladelsol.pl





grudzień 2nd, 2009 at 12:47
Witam serdecznie!
Byłam uczestniczką właśnie tej wycieczki z Polski,którą Pan spotkał w Chichicastanango i czekam z niecierpiliwością na podzielenie się wrazeniami z krótkiego kontaktu tzw.”między nami polakami”.Coś czuję,że nie wyszedł on najlepiej.
Poza tym czekam tez na uwagi dotyczące zapewnienie podstaw bezpieczeństwa w wyprawie na wulkan-też w niej uczestniczyłam i był to horror,który cudem zakonczył sie szczęsliwie.
Pozdrawiam serdecznie i zyczę juz samych miłych wrażeń na dalszej podróżniczej drodze.